♥ Rozdział 62 "To zależy od ciebie." ♥

**Patricia**

Dzisiejszej nocy wiedziałam ,że nie zasnę. Charakterystyczne dźwięki deszczu obijającego się o okna i grzmotów to tylko namiastka tego co tak na prawdę działo się podczas burzy ,która właśnie rozszalała się na zewnątrz. Siedziałam skulona w kulkę na środku łóżka obserwując jak co jakiś czas błyskawice rozjaśniają niebo za oknem i jednocześnie też i ciemny pokój.
Bezradnie zerknęłam na łóżko Masona ,które było puste. Mój brat wybył gdzieś zaraz po obiedzie i do tej pory nie wrócił. W sumie to nawet nie spodziewałam się tego ,że ma zamiar pojawić się w domu jeszcze dzisiaj ,więc teraz byłam sama jak palec. Normalnie by mi to nie przeszkadzało ,bo kocham burzę ,ale pomimo tego ,że byłam śpiąca nie było mowy o tym ,że usnę.
Melodyjka mówiąca mi ,że dostałam wiadomość zaczęła się wydobywać z małych głośniczków mojej komórki ,która leżała na mojej szafce tuż obok łóżka. Wyciągnęłam rękę i chwyciłam telefon ,po czym zabrałam się do odczytywania wiadomości. Ku mojemu zdziwieniu była od Eddiego:

"Śpisz już? Jeżeli tak to przepraszam ,że przeszkadzam."

Nie zastanawiając się długo odpisałam mu: 

"Nie ,nie śpię ,nie mogę zasnąć." 

Nie musiałam długo czekać na odpowiedź z jego strony:

"Ja tak samo ,Fabian mnie wkurza. Chrapie jak głupi ,a ja nie mogę się nawet zrelaksować -,-."

Zaśmiałam się pisząc następną wiadomość:

"Ja natomiast mam świętojański spokój. Masona wciąż nie ma ,więc jestem sama. Szkoda tylko ,że ciebie tutaj nie ma :(." 

Co ja bym dała ,żeby on teraz ze mną był. Może nie byłoby mi tak samotnie. Myślałam o tym ,gdy mój telefon znów zagrał melodyjkę:

"A chciałabyś ,żebym był?"

I on się jeszcze o to pytał? Przecież bardzo dobrze znał odpowiedź ,jednak tak czy inaczej postanowiłam ją napisać:

"Oczywiście ,że bym chciała."

Ledwie zdążyłam ją wysłać ,a przyszedł kolejny SMS ,jakby miał już go napisanego i tylko nacisnął przycisk "wyślij".

"No to poczekaj."

Na tym skończyła się nasza konwersacja. Zastanawiało mnie to co ma na myśli przez "no to poczekaj". Naraz usłyszałam ciche pukanie do drzwi i już znałam odpowiedź na swoje pytanie. Zapalając lampkę nocną z czołgałam się z łóżka i podeszłam by otworzyć.Nie myliłam się. W holu stał Eddie ,uśmiechając się od ucha do ucha.
- Co ty tu robisz? - Szepnęłam bojąc się ,że mówiąc to głośniej mogę kogoś obudzić lub może ktoś kto nie śpi może usłyszeć.
- Chciałaś ,żebym był ,prawda? To jestem.
Uśmiechnęłam się wpuszczając go do środka. Był taki kochany. Cieszyłam się ,że przyszedł mimo ,że nie bardzo to okazywałam. Rozejrzał się po pomieszczeniu po czym usiadł na łóżko. Już chciał coś powiedzieć ,gdy wraz ze grzmotem na niebie zabłysnął piorun ,a w pokoju zapanowała ciemność. No tak. Przez tą cholerną burzę nie ma teraz prądu. 
- No proszę. - Zaśmiał się chłopak. - Mamy randkę w ciemno ,Patricio. - Stwierdził zapewne patrząc w moją stronę ,mimo ,ze ja nie widziałam jego twarzy. Zobaczyłam ją dopiero po chwili ,kiedy moje oczy zdążyły się już przyzwyczaić do ciemności. Podeszłam wolnym krokiem do łóżka i usiadłam obok blondyna. 
- Wygląda na to ,że tak. - Przyznałam. Oboje zamilkliśmy. Nie przeszkadzała mi ta cisza. Ważne ,że był blisko mnie. Nic więcej mi nie było trzeba. W pewnym momencie poczułam jak Eddie łapie mnie za rękę i splata nasze palce. 
- Ta burza mnie denerwuje. - Mruknęłam patrząc jak kolejna błyskawica rozjaśnia niebo ,a przecież lubiłam kiedy tak się działo. Dzisiaj było inaczej.
- No to może nie skupiaj się na burzy ,tylko skup się na mnie ,co ? - Zaproponował Eddie dwoma palcami chwytając lekko mój podbródek i odwracając moją głowę w jego stronę. 
-W sumie mogłabym,ale nie chcę.-Odpowiedziałam.
Zmarszczył brwi ,dzięki czemu na jego czole pojawiła się zmarszczka.
- Czemu?

-Bo wolę zrobić to.-powiedziałam po czym wtuliłam się w chłopaka.
- A już myślałem ,że chcesz mnie olać totalnie. - Odetchnął z ulgą obejmując mnie ramieniem.
-Nie mogłabym Cię olać.
- No mam taką nadzieję. - Szepnął całując mnie we włosy. Uśmiechnęłam się do siebie zamykając oczy. Ciepło biło od jego ciała relaksując wszystkie moje spięte mięśnie.
Zapadła cisza,ale nie przeszkadzało mi to.W tej głuchej ciszy słychać było tylko nasze wyrównane oddechy.
Po chwili Eddie odsunął się ode mnie i położył na łóżko ,jednak wciąż nie puszczając mojej ręki. Nie rozumiałam co tym gestem chce mi przekazać.
- No chodź tutaj. - powiedział ciągnął mnie za nią lekko. Jak chciał położyłam się obok niego i na powrót przytuliłam. Znów zapadła cisza ,teraz nie było słychać nawet naszych oddechów ,tylko bezustanne walenie deszczu o szybę. Nie chciałam tego już dłużej słuchać ,ale moja uwaga była skupiona tylko na tym ,nie wiem co mogłoby ją odwrócić. 

Ale coś jednak mogło.Coś,albo raczej ktoś,a konkretnie to Eddie.Jak to zrobił?Odpowiedź jest prosta.Zwyczajnie pocałował mnie,ale to wystarczyło aby odwrócić moją uwagę od tego co działo się za oknem.Na początku całowaliśmy się delikatnie,ale z czasem pocałunki robiły się coraz namiętniejsze. Oprzytomniałam ,kiedy poczułam ,że Eddie wkłada rękę pod moją bluzkę i zaczyna głaskać mnie opuszkami palców po plecach. Nie żebym miała coś przeciwko temu ,no ,ale dzisiaj nie miałam zbytnio ochoty by zrobić to na co dawał mi właśnie sygnały. 
- Eddie ,nie dziś.  - Szepnęłam odsuwając się od niego. 
- Dlaczego nie? - Zdziwiła go nieco moja reakcja. Patrzył na mnie swoimi dużymi oczami nieco je przymrużając.
- Nie wiem.  - Przyznałam. - Nie mam zbytnio nastroju.
-Skoro tak,to ja mam focha.-Mruknął obrażony i odwrócił się.
-Obrażaj się sobie ile chcesz,mnie to nie ruszy.-Powiedziałam,chociaż wątpiłam w to,że on mi odpowie.Tak jak się spodziewałam nie uzyskałam żadnej odpowiedzi.-Długo się będziesz obrażać?-Zapytałam zirytowana.
-To zależy od Ciebie.-Odpowiedział krótko.
Sama nie wiedziałam co mam zrobić żeby ten zgred przestał się fochać o byle co.Jedyny pomysł jaki wpadł mi do głowy to pocałować go.Tak też zrobiłam wykorzystując chwilę,że blondyn przyglądał mi się uważnie.
-Przestaniesz się fochać?
-Nie.-Odpowiedział po czym wbił się w moje usta.  Z łatwością po chwili znalazł się na mnie. Nie sprzeciwiałam się.  Mój opór ,który miałam jeszcze kilka sekund temu osłabiał się z każdą chwilą. 

Po jakimś czasie poczułam jak Eddie odsuwa swoją twarz od mojej na kilka milimetrów.
- Ciągle nie dziś? - spytał unosząc lekko brwi. 
- Kocham cię. 
- Ja ciebie też. - szepnął. Oboje uśmiechnęliśmy się do siebie po czym Eddie znów przybliżył się do mnie i złożył najpierw to delikatny pocałunek na moich ustach. 
Na zewnątrz znów błyskawica zaiskrzyła się ,a grzmot trzasnął. Ten dźwięk był niczym odgłos łamiącego się drzewa. Po raz kolejny było to tak niespodziewane ,że zgubiłam rytm ,w którym się całowaliśmy. Chłopak odsunął się lekko zniecierpliwiony.
- Zrobiłaś się bardzo płochliwa ,wiesz? - Skomentował z figlarnym wyrazem twarzy. Spodziewałam się ,że będzie nieco zły ,ale wcale tak nie było. Wydawał się być bardzo rozbawiony.
- No i co się ze mnie śmiejesz? - Jęknęłam udając obrażoną.
- Teraz ty masz zamiar się fochać? - Zapytał.
- Ty robisz to dość często ,a ja prawię wcale. - Zauważyłam. - Więc tak. - Zaśmiał się cicho ,po czym popatrzył na mnie wyczekująco ,jednak niczego się nie doczekał. Nie miałam zamiaru nic zrobić. Zamiast na niego patrzyłam w sufit wciąż udając focha ,jedyne co przychodziło mi  z trudem to powstrzymanie się od uśmiechu i śmiania.
- A mówisz ,że to ja jestem nie dobry. -Przypomniał mi z uśmiechem na ustach ,po czym ponownie pochylił się nade mną by złożyć pocałunek na moich ustach. To wystarczyło by definitywnie wyprowadzić mnie z opanowania i próby bycia obrażonej. Teraz to ja uczepiłam się rękoma jego szyi przyciągając go bliżej do siebie ,tak ,że już bliżej nie mógł być. Jedyne co nas teraz dzieliło to kołdra ,którą Eddie odepchnął na bok i nasze obrania ,których powoli zaczęliśmy się pozbywać. Eddie przejeżdżał opuszkami palców po moich plecach ,zostawiając na nich gęsią skórkę. Ja natomiast dłonie miałam wplątane w jego miękkie włosy. Dziwne było to ,że teraz mi nie mówił ,bym nie dotykała jego fryzury.Zawsze przypominał mi Jerome'a ,kiedy mówił coś na temat swoich włosów.
W tym momencie władały mną pożądanie i adrenalina. Pewne było to ,że mój zdrowy rozsądek odpłynął gdzieś daleko ,kiedy tylko Eddie pierwszy raz mnie pocałował. W sumie to przy nim ,nie bałam się nie myśleć racjonalnie. Ani mu ,ani mi nigdy nie przeszkadzało to ,że oboje czasami dawaliśmy się ponieść emocją. Tak było i tym razem. Pełni pragnienia utonęliśmy w jego fali na kilka dobrych chwil. Oboje oddychaliśmy szybko i głęboko rozkoszując się tymi chwilami. Czułam się wspaniale ,kiedy mogłam mieć Eddiego tylko dla siebie ,i kiedy był tak blisko ,że bliżej było już rzeczą niemożliwą. Po raz kolejny utwierdził mnie w fakcie jak bardzo mnie kocha, miałam nadzieję ,że to nigdy się nie skończy ,że będzie trwało na wieki i ,że nic już nigdy tego nie zniszczy.

CDN...

No i proszę! Drugi raz Peddie! Zboczeniec jeszcze we mnie nie umarł xd ,hahah. Ale wydaje mi się ,że wyszło całkiem fajnie ,nie sądzicie? Wiem ,że jestem bardzo ,ale to bardzo skromna ,ale to chyba jedyny rozdział ,który tak na prawdę nie jest bezsensem.
Następny dodam ,kiedy pod rozdziałem będzie co najmniej 20 komków ,ale żadnych spamów!!

Patricia Miller

30 komentarzy:

  1. Super Super i jeszcze raz super... oni są taaacy sweetaśni...
    u mnie też pojawił się dziś nowy rozdział więc zapraszam eiddep.blogspot.com

    będzie się liczyło jak napiszę jeszcze kilka komci bo nie mogę się doczekać nexta?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chcesz to napisz ;D ,lecz tak czy tak nowy pojawi się dopiero jutro :ppp

      Usuń
    2. Lubisz się znęcać nad ludźmi nie?
      (są juz trzy ;p )

      Usuń
  2. Super / król Julian :*

    OdpowiedzUsuń
  3. Superoowy! Nie moge sie doczekać następnego. Tylko spróbój mi go nie napisać to będzie pogrzeb ;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Co? Ale ,że mój?! O.o Masz zamiar mnie zabić? O jezusie...I kto ci będzie pisał wtedy opowiadania? ^_^

      Usuń
  4. Helołłł !!!
    Rozdział genialnyyy ;D ,wow zaskoczyłaś mnie pozytywnie ! Nie dobry Fabian tak chrapać :P
    Sweet <333

    OdpowiedzUsuń
  5. super masz racje swietny ale tak jak wszystkie prosze zajrzy http://Martipat.pinger.pl bd wdzieczna fabian niedobry bo chrapał

    OdpowiedzUsuń
  6. ej teraz zobaczyłam usunełas zapowiedz a róż. Super

    OdpowiedzUsuń
  7. Świetny. Czekam na następny :)

    OdpowiedzUsuń
  8. O mój Boże . Nie znęcaj się i napisz jak najszybciej kolejny. Już !!!
    A tak myślałam, czy tylko ja odniosłam takie wrażenie, czy zaraz wejdzie tam Mason lub ktoś inny ? :P
    Rozdział wspaniały, ale powiedz mylę się czy nie ? :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mylisz :p ,mają świętojański spokój i tak zostanie :pp ,nikt nie wejdzie ;D Tyle mogę zdradzić.

      Usuń
  9. WSPANIAŁY!♥
    Twoje rozdziały są niesamowite!
    Dawaj szybko następne!<33

    OdpowiedzUsuń
  10. Ekstra czekam na następny!!! <3 <3 <3 <3

    OdpowiedzUsuń
  11. Super czekam na następny. Też myślałam że ktoś wejdzie, Trudy albo ktoś inny...

    OdpowiedzUsuń
  12. Mega ! Kocham to jak piszesz <33
    Czekam na next !! :*

    OdpowiedzUsuń
  13. Alexis zrób coś bo korzystam z laptopa to nie mogę wybrać bohaterów i tak dalej.......

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No u mnie jest wszystko dobrze , nie wiem co się dzieje :/

      Usuń
  14. scenariusz super !!!!!!!!!!!! zapomniałam

    OdpowiedzUsuń
  15. Jakie to słodkie :) Przepraszam ,że nie skomentowała poprzedniego twojego rozdziału ale niestety przez większość czasu nie siedziałam przed laptopem :c
    W piątek postaram się napisać nowy odcinek u siebie na v=blogu :)
    P.S. Czekam na następny rozdział :D:D

    Amore :)

    OdpowiedzUsuń

"Mówi się ,że potrzebna jest tylko jedna godzina by kogoś poznać ,jeden dzień by go polubić ,tydzień by się zakochać ,ale później wieczność by zapomnieć..."