♥ Rozdział 53 ♥ "Nie potrafię ci już zaufać."

**Eddie**

Szczerzę mówić to ten pocałunek nie był zbyt perfekcyjny. Co prawda znów w końcu mogłem skosztować jej słodkich i miękkich ust ,ale  Patricia jakby gubiła rytm. Starałem się całować ją delikatnie i powoli ,ale to nie pomagało. Była rozkojarzona. Coś ją rozpraszało. Miałem wrażenie jakby nie skupiała się w tej chwili na mnie ,tylko na czymś innym.
Zastanawiając się nad tym ja również zgubiłem rytm.
Odsunęła się ode mnie.
- Ja nie potrafię ,Eddie. - Odezwała się cicho  - Nie potrafię ci już zaufać. Zostańmy przyjaciółmi ,okay?
Tego właśnie się bałem. Jeden błąd zrujnował wszystko.
- Nie to ,że nie chcę ci już zaufać. Ja po prostu nie potrafię. A przecież nie będę z kimś komu nie ufam ,prawda?
Nie wiedziałem co mam jej odpowiedzieć. Ciszę przerwał dopiero mój dzwoniący telefon.
- Halo? - Odebrałem go.
- Eddie? No gdzie ty jesteś? Czekamy na ciebie. Wracaj szybko ,bo inaczej spóźnimy się na samolot. - Powiedziała moja mama i się rozłączyła.
Byłem w kropce. Nie wiedziałem czy mam teraz jechać czy zostać.
- Kto to był? - Spytała Patricia.
- Moja mama. - Odpowiedziałem. - Mówiła ,że mam się pośpieszyć ,bo na mnie czekają.
- Czyli co? Jednak jedziesz?
- Nie wiem. - Już teraz to nic nie wiedziałem. Mój związek zniszczony. Już nic mnie tutaj nie trzymało. No prawie nic. Mimo ,że Patricia już nie chce być ze mną ,ja wciąż ją kocham ,ale może powinienem spróbować o niej zapomnieć?
Spojrzałem na nią. Stała przede mną ze spuszczonym wzrokiem.
- Co mam zrobić? - Spytałem.
- Myślę ,że powinieneś jechać i nie zawieść swojej mamy oraz Marie. O mnie się nie martw. Jakoś dam radę. - Odpowiedziała.
Zastanowiłem się.
- Czyli ,że to już koniec? - Znów zadałem pytanie.
- Koniec. - Kolejna odpowiedź ,która zabolała. Zdawałem sobie sprawę z tego ,że jej już nic nie przekona. A jeszcze chwilę temu było tak pięknie.
- No to jadę. - Zdecydowałem. Podjąłem bardzo trudną decyzję ,ale myślę ,że to jest ta najlepsza.
Najwidoczniej szczęście nie było nam pisane. Nie jesteśmy stworzeni dla siebie tak jak myślałem. Trzeba było się  tym pogodzić.
Przytuliłem ją mocno. Zdawałem sobie sprawę z tego ,że to już ostatni raz.
- Będę za tobą tęsknić. - Powiedziałem cicho i pocałowałem ją w czoło.
- Pa Eddie. - Powiedziała. Trudno było się rozstać mając świadomość ,że się już nie zobaczy ,ale któreś z nas musiało zrobić pierwszy ruch i była to Patricia ,która najpierw posłała mi spojrzenie pełne bólu i rozpaczy ,a później uciekła.
Ja stałem jeszcze przez chwilę i wpatrywałem się w miejsce ,w którym zniknęła.
Ból i cierpienie rozklejało mi serce ,ale musiałem się wziąć w garść.
Ty tylko dziewczyna ,nie całe twoje życie ,powtarzałem sobie w głowie ,kiedy wracałem z powrotem do taksówki. Nie myślałem ,że dziewczyna może kiedyś spowodować u mnie taki stan w jakim się teraz znajdowałem.
Nawet mama zauważyła ,kiedy wróciłem do taksówki.
- No nareszcie! Gdzie ty się podziew...... - Przerwała. - Co ci się stało?
Nie odpowiedziałem tylko wsiadłem do taksówki.
- Jedźmy już. - Pośpieszyłem.
- Eddie ,co ci jest? - Spytała tym razem zmartwiona Marie.
- Nic. Wszystko jest ok. - Jej odpowiedziałem.


Po 4 godzinach jazdy dotarliśmy do lotniska. Nasz lot na szczęście jeszcze przyjmował odprawy. Nie spóźniliśmy się.
Na samolot nie czekaliśmy długo. Zaledwie 10 minut po odprawie. 
Marie koniecznie chciała usiąść ze mną. Mama usiadła kilka miejsc dalej ,bo obok nas wolnego nie było. Samolot wystartował. Żegnaj Anglio ,powiedziałem w myślach.....................

Patricia Miller

PS/ Pls odwiedzajcie mojego drugiego bloga ,bo nie mam co na nim pisać. Wszystkie zamówienia złożyłam. Potrzebuje nowe. :D Pls o komki i obserwowanie na tym jak i na tamtym blogu....

13 komentarzy:

  1. Błagam żeby to tylko sen >.< Dodawaj nexta.Ja dodam jak będę mieć jasne czy Jeroy czy Marome :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Super!Trochę się popłakałam kiedy to czytałam.Proszę powiedz że to jeszcze nie koniec?Peddie musi być razem?Ale jak?Daj jeszcze jeden dzisiaj?Proszę!

    OdpowiedzUsuń
  3. Mega!! Ale plakac mi sie chce na mysl o peddie. Cyekam na next . /MM

    OdpowiedzUsuń
  4. Jezu! Dodawaj szybko nowy. Bo nie wytrzymam. Oby Eddie zaraz wrócił z tej Ameryki, a najlepiej by było gdyby się samolot popsuł i musiał wrócić do domu Anubisa :P

    OdpowiedzUsuń
  5. Czekam na następny, kurcze prawie się popłakałam :)

    OdpowiedzUsuń
  6. A jednak odleciał i co dalej wymyśli nasza pisarka///BB

    OdpowiedzUsuń
  7. Gdy czytam to opowiadanie to mam łzy w oczach. Proszę dodaj jeszcze dzisiaj następny. :D

    OdpowiedzUsuń
  8. super . czekam na next . <33333333333333333

    OdpowiedzUsuń

"Mówi się ,że potrzebna jest tylko jedna godzina by kogoś poznać ,jeden dzień by go polubić ,tydzień by się zakochać ,ale później wieczność by zapomnieć..."