♥ Rozdział 41 ♥ "Czy ty siebie słyszysz?!"

**Eddie**

Nie mogłem uwierzyć w to co przed chwilą usłyszałem.Jak to zabiera mnie z powrotem do Ameryki? Dlaczego?
- Ale jak to?! - Krzyknąłem zrywając się z kanapy ,na której przed chwilą siedziałem.
- Eddie ,uspokój się. - Powiedziała spokojnie moja mama.
- To może ja zabiorę Marie na dwór ,a wy sobie pogadajcie. - Wtrąciła Patricia.Na jej twarzy było widać ,że się tym nie przejęła ,ale znałem ją dobrze i wiedziałem ,że próbuje ukryć swoje prawdziwe uczucia ,jakie teraz czuje.


Nie czekając na naszą odpowiedź ,bo wiedziała ,że pewnie byłaby ona twierdząca zabrała Marie i wyszły na zewnątrz.
- Jak to chcesz mnie zabrać do Ameryki?! Dlaczego?! Czym mi zawiniłem?! - Zacząłem wydzierać się na moją matkę ,która siedziała spokojna na kanapie.
- Eddie proszę uspokój się.Wszystko ci powiem tylko usiądź spokojnie.
- Nie ,nie będę siadał.Masz mi natychmiast powiedzieć dlaczego chcesz mnie zabrać do Ameryki!
- Tak zdecydowaliśmy z twoim ojcem.Nie będziesz się tu dalej uczyć.Musisz wrócić do Ameryki.
- Bo co? Mamo ja mam tu przyjaciół ,prawdziwych przyjaciół!Mam dziewczynę ,którą kocham!A ty mi chcesz to wszystko tak po prostu zabrać?! - Nie mogłem się opanować i wciąż krzyczałem.
- Ja wiem jak to wygląda Eddie ,ale w Ameryce też masz starych przyjaciół i przecież znajdziesz sobie nową dziewczynę. - Wciąż była spokojna.
- Czy ty siebie słyszysz?!Masz starych przyjaciół?! Znajdziesz nową dziewczynę?!Tam nigdy nie miałem przyjaciół takich jak tutaj i dziewczyny też nie!!!
- Nie przesadzaj ,wcale nie chciałeś tu przyjeżdżać ,a teraz nagle nie chcesz wrócić do domu?Myślałam ,że się ucieszysz.
- Mamo ty nic nie rozumiesz! Przyjeżdżając tutaj nigdy nie myślałem ,że mogę mieć tu takie wspaniałe życie ,a ty mi chcesz je zniszczyć?!Co z ciebie za matka?! - Gardło zaczynało mnie boleć od krzyczenia.
- Dosyć!! - Wreszcie krzyknęła. - Wracasz ze mną do Ameryki czy ci się to podoba czy nie!!!

CDN......

Proszę o wasze opinie i o to co myślicie jak to czytacie.Wszystko w komentarzach :D

Patricia Miller

16 komentarzy:

  1. Super
    Dodasz dzisiaj jeszcze jednen rozdział?

    OdpowiedzUsuń
  2. nieee, niech Eddie nie wyjeżdża. Co bd z Peddie.
    A opowiadanie Meegaa ,33

    OdpowiedzUsuń
  3. Błagam niech Eddie nie wyjeżdża a tak wgl to opwiadanie jest super mega fajne! mam nadzieję że dodasz jeszcze dziś kolejny

    OdpowiedzUsuń
  4. Nieeeeeeeeeee !!
    Normalnie rycze !
    Biedny Eddie
    Biedna Patricia
    Mimo że smutny to zajebisty rozdział
    da radę jeszcze jeden dziś?

    OdpowiedzUsuń
  5. świetny tylko dziś proszę next'a

    OdpowiedzUsuń
  6. -_- Brak słów ... jest taki niesamowity, że mnie zatkało...... -_-

    OdpowiedzUsuń
  7. Dlaczeeegooo Ty mi to robisz? ;c Nie możesz ich rozdzielić! To okrutneeee ;c Mam nadzieję, że jakoś to ogarniesz i wszystko będzie dobrzeee <333
    Czekam na kolejną notkę <333
    Selcia<3
    Ps. Mogłybyście mnie informować o nowych notkach? <333 Moje gg to: 34981742 <333
    Ps2. Pliiiis nie psujcie Peddie <333

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. moje gg nie działa niestety :// ,ale mam skype :D.Zawsze możesz zaobserwować bloga to będzie ci samo wyświetlało kiedy się coś nowego pojawi :D

      Usuń
  8. Tylko niech Eddie nie wyjedzie ! Peddie forever <3 Mam nadzieje ze szybko dodasz nexta ^^

    OdpowiedzUsuń
  9. ty.! to był mój pomysł, żeby on wyjechał.! :p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ty! haha nie zauważyłam ,żebyś pisała i już w sumie nie pamiętam o czym piszesz.Tak ,że może byś się w końcu wzięła do roboty?W sumie to i tak ja pisze inaczej niż ty.chyba przyznasz mi racje? A czy wyjedzie czy nie to nie zdradzę :ppp

      Usuń
  10. czemuuuuuuuu niech Eddie nie wyjezdża

    OdpowiedzUsuń
  11. Świetne opowiadanie trzyma w napięciu,ciekawe co teraz wymyślisz,czy EDDIE wyjedzie ,a co z PATRICIĄ, CO Z ICH MIŁOŚCIĄ/BB

    OdpowiedzUsuń
  12. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń

"Mówi się ,że potrzebna jest tylko jedna godzina by kogoś poznać ,jeden dzień by go polubić ,tydzień by się zakochać ,ale później wieczność by zapomnieć..."