♥ Rozdział 67 ♥ "Jeszcze dzisiaj rano nie mogłaś na niego patrzeć. A teraz mu pomagasz?"

**Patricia**

Na zebraniu dowiedziałam się wielu nowych rzeczy.Przez te dwa miesiące Sibuna bardzo dużo odkryła.Rozwiązali już tą zagadkę z ruchomymi kwadratami w ścianie i kilka innych.Dzisiejsze zebranie było raczej taką lekcją dla mnie.Musieli mi wszystko opowiedzieć co się stało i nad czym teraz pracują.Dowiedziałam się ,że Fabian ma dylemat ,bo nie rozumie tej nowej zagadki ,którą sfotografował w korytarzach ,które się ukazały po otworzeniu ściany.
- Ehh... nie wiem o co w tym chodzi. - Pożalił się.Nina pogładziła go po ramieniu.
- Damy rade nie martw się.
- Fabian pamiętaj ,że nie jesteś sam.Masz jeszcze nas. - Powiedziała Amber.
Nikt inny oprócz ich trzech nie gadał.Alfie mącił coś z pistoletem na wodę ,który przyniósł.Ja z Eddiem siedzieliśmy na jego łóżku i przysłuchiwaliśmy się trójce rozmówców.Tylko ,że to było tak nudne ,że Eddie zaczął się bawić bransoletką na mojej ręce ,a ja oparłam głowę na jego ramieniu i zamknęłam oczy.Byłam bardzo bardzo zmęczona.Nina ,Fabian i Amber byli tak pochłonięci tą rozmową jaką przeprowadzali ,że nawet nie zauważyli ,że nikt inny oprócz ich samych nie słucha.


Było jeszcze wcześnie ,kiedy zebranie się skończyło.Fabian wrócił do rozwiązywania zagadki ,Alfie poszedł coś zjeść ,ja nie wiem gdzie on to wszystko mieścił przecież dopiero jadł kolacje ,Nina i Amber wróciły do pokoju ,chciałam iść z nimi ,ale Eddie mnie zatrzymał.
- Co się stało? - Spytałam.
Usiedliśmy w salonie na kanapie.
- Gdzie byłaś przed zebraniem? - Spytał.
- Co? - Nie zrozumiałam jego pytania.
- Szukałem cię wszędzie ,ale nigdzie cię nie mogłem znaleźć.
- To najwidoczniej mnie wszędzie nie szukałeś. - Zażartowałam.Chciałam rozładować napiętą atmosferę.
- Nie szukałem cię tylko na strychu. - Powiedział.
- No widzisz ,bo ja właśnie tam byłam. - Powiedziałam.
- Co robiłaś u Masona?
- Nic tylko gadaliśmy.Poszłam sprawdzić czy nie potrzebuje pomocy w rozpakowywaniu.
- Jeszcze dzisiaj rano nie mogłaś na niego patrzeć. - Powiedział. - A teraz mu pomagasz?Tak samo na kolacji też.
- A co ja zrobiłam takiego na kolacji?
- Broniłaś go. - Powiedział. - I mam takie wrażenie....czy ty go znasz?
 Nie wiedziałam czy mam mu powiedzieć prawdę czy nie.Miałam duży problem i nie wiedziałam jak z niego wybrnąć ,bo prawdę mówiąc nie chciałam go ani okłamywać ani mówić prawdy.



Przepraszam ,że taki krótki ,ale dzisiaj nie miałam czasu na więcej ,bo pomagam mamie w porządkach na Wielkanoc. ;)Dzisiaj piosenka Kelly Clarkson 'Stronger'.

Patricia Miller

11 komentarzy:

  1. Suuuper!Cieszę się ogromnie że dzisiaj dodałaś,bo nie mogłam się doczekać tej części i potrzebowałam jakieś inspiracji do napisania opowiadania na Wielkanoc.Kiedy dodasz następne?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nie jestem pewna ,ale chyba dopiero jutro ;)

      Usuń
  2. Cudnee <3 Na twojego bloga wpadłam nie dawno. Na początku zniechęcił mnie fakt, że będziesz pisać o np. Fabinie , ale kiedy przeczytałam 1 rozdział przeczytałam wszystkie w 1h.... Jesteś niesamowita, piszesz niesamowicie KOCHAM tego bloga i te opowiadanie... <3 Opowiadanie czytnęłam dopiero dziś, calutkie od 1 do 67 :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. oo dzięki.Bardzo miło mi to słyszeć.Zaobserwujesz mojego bloga? ;)

      Usuń
  3. najfajniejsze opowiadania piszesz właśnie ty

    OdpowiedzUsuń

"Mówi się ,że potrzebna jest tylko jedna godzina by kogoś poznać ,jeden dzień by go polubić ,tydzień by się zakochać ,ale później wieczność by zapomnieć..."